Niezależnie z którego pokolenia jest czytelnik tego tekstu, historia o Kopciuszku powinna być większości z nas znana. Sam nie byłem tego świadomy, że baśń pochodzi ze starożytności i znana jest na wszystkich kontynentach. Na jakimś etapie życia zapewne większość z nas spotkała się z historią dziewczynki, nazywaną Kopciuszkiem.
I teraz rodzi się w Waszych głowach pytanie czy autor tego wstępu zwariował czy postanowił wyjawić swoje baśniowe preferencje. Otóż nie, szukałem obszaru, o którym chciałem napisać kolejny tekst (po dłuższej przerwie, bo obowiązki mnie mocno docisnęły) i znalazłem go. Proszę sobie wyobrazić, że znalazłem punkt styczny pomiędzy historią Kopciuszka a rynkiem opon – przyznajcie proszę, że to stwierdzenie nadaje się na łamigłówką rodem z escape room’u 😉
Kopciuszek (z fr. Cendrillon) pochodzi od słowa kopeć, oznaczającego osad z sadzy! Tu mamy pierwszy związek z oponami, sadza. Drugi, to fakt, iż pantofelek pasował idealnie tylko i wyłącznie na stopę Kopciuszka – i tutaj pojawia się temat idealnego połączenia dwóch elementów, tak samo jest z – oponami, które do danego pojazdu posiadają homologację – one też tworzą układ idealny. I o homologacjach właśnie chciałbym poświęcić ten post.

Tematyka homologacji jest długa i szeroka, można na nią patrzeć przez pryzmat wielu perspektyw, takich jak szeroko pojęta sprzedaż, marketing, aspekty technicze.
- Sprzedaż – w momencie gdy opona ma homologację (specjalne oznaczenie) lub jest częścią montażu fabrycznego O.E. (Original Equipment) jest to przewaga na dla danego producenta, gdyż naturalna skłonność do ponownego zakupu opon, na których samochód wyjechał z fabryki jest mocną przewagą na starcie. Dlatego też tak duża walka producentów o to, by być dostawcą na montaż fabryczny,
- Marketing – to dźwignia do wizerunkowej trampoliny, platforma do nieograniczonego contentu, współpracy z producentami samochodów i wzajemnego marketingu,
- Aspekty techniczne – tutaj się zatrzymajmy na dłużej.
Oczywiście bycie dla producenta opon dostawcą na montaż fabryczny ma inne znaczenie, gdy mówimy o Fiacie Panda (przy całym szacunku do tego samochodu) czy o BWM Serii 3, bo i rodzaj homologacji jest inny. W przypadku Pandy, opony dostarczane na montaż fabryczny to najzwyklejsze np. 155/80R13 natomiast, do BMW gdy mówimy o oponach z oznaczeniem homologacyjnym (*) możemy mówić o kompletnie innym produkcie niż opona w tym samym rozmiarze, tego samego producenta (powiedzmy 225/45R18 w przypadku „trójki”).
Oznaczenia homologacyjne w większości przypadków dotyczą segmentu opon premium oraz samochodów premium i superpremium (BMW, Mercedes, Audi, Porsche, Lamborghini, etc.). Choć trzeba przyznać, że w ostatnich latach, coraz to więcej samochodów z niższych segmentów wchodzi w rynek opon homologowanych (m.in. Volkswagen, Hyundai, Toyota).
Po co to wszystko?
Otóż, tak samo jak pantofelek pasował idealnie tylko i wyłącznie na stopę Kopciuszka, tak i opona homologowana (z oznaczeniem do danego samochodu) – jest tą, na którą samochód czeka z utęsknieniem niczym stopa Kopciuszka.
Ważne by zapamiętać, opona homologowana to de facto inna opona niż opona tego samego producenta, w tym samym rozmiarze, indeksie prędkości i nośności. To kluczowe by mieć tego świadomość.
Z punktu widzenia producenta samochodu – mówimy o takich zmiennych jak: styl jazdy, preferencje klienta, komfort, poziom hałasu, opory toczenia, wpływ na emisje CO2 i inne.
Z punktu widzenia producenta opon – żeby spełnić określone oczekiwania producenta samochodu, budowa opony czyli: skład mieszanki, szerokość samej opony, szerokość rowków, stopka, twardość filera, sztywność ścianki bocznej, rant ochronny, profil barku opony i inne – będą inne niż w oponie standardowej, bez homologacji.
Czasami różnice widoczne są gołym okiem (bieżnik, szerokość rowków, profil barku, różnice w ściance bocznej), ale równie dobrze różnice mogą być zupełnie niewidoczne 😉 a kto ma możliwość (lub fantazję) by kupić dwie dodatkowe sztuki opon „bez” i „z” homologacją, przeciąć je i szukać różnic – pewnie nikt, a nawet i przecięcie może nie dać pełnego obrazu różnic. Te niewidoczne różnice mogą dotyczyć składu mieszanki, rodzaju stopki, sztywności ścianki bocznej i inne.
Dlatego zalecam, jeśli samochód którym jeździcie jako prefereowane ma wskazane opony homologowane – to nie stoi za tym „widzi mi się” producenta samochodu – ale REALNY POWÓD i warto trzymać się tych zaleceń.
Producenci opon, których produkty są homologowane (mają oznaczenie na ściance bocznej) lub są dostarczane na montaż fabryczny – słusznie używają i podkreślają ten fakt w rynku, bo trzeba mieć świadomość, że osiągnięcie homologacji to wielomiesięczne testy, w laboratoriach i na torach testowych. To miesiące wspólnej pracy i wymiany informacji z producentem samochodu – które mają na celu znalezienie optymalnej wersji produktu pod DANĄ wersję samochodu i żadną INNĄ. Identycznie było w baśni o Kopciuszku, pantofelek miał istną homologację do stopy Kopciuszka 😊
Do miłego!

